26 sierpnia 2015

, , , ,   |  27 komentarzy  |  

Co nowego? Nowości w makijażu i pielęgnacji


Wybaczcie tę niezapowiedzianą ciszę, ale okazało się, że przenosiny z mojego wysłużonego laptopa do drugiego komputera nie są tak prostą sprawą jak z początku mogło się wydawać. Dziś przeprowadzka dobiegła końca i nareszcie mogę blogować z nowego miejsca. Bardzo mi tego brakowało! Na rozruch proponuję krótki przegląd wybranych nowości. Niektóre z nich miałam już okazję wypróbować, więc pokuszę się o kilka mini recenzji.

19 sierpnia 2015

  |  26 komentarzy  |  

Momenty #7


Ostatnie tygodnie to prawdziwe szaleństwo. Nie tylko pod kątem kilogramów zjedzonych owoców (czereśni, truskawek, brzoskwiń, borówek, arbuzów... ♥) czy litrów wypitej wody z lodem dla ukojenia dokuczliwych upałów. To także zwariowany upływ czasu. Dni wręcz biegną, a ja nie mogę uwierzyć, że właśnie minęła połowa sierpnia... Mimo tej gonitwy staram się znaleźć chwilę na porządne śniadanie, fragment książki w towarzystwie czegoś pysznego czy ulubione aktywności, jak odkrywanie nowej muzyki lub ćwiczenia. Ale prawdziwym pożeraczem czasu jest projekt, nad którym pracuję od niedawna. Ponieważ bezpośrednio dotyczy bloga, wkrótce dowiecie się o nim więcej. Zdradzę tylko, że szykują się spore zmiany. Tymczasem w Momentach kilka wybranych migawek z minionych dni...

15 sierpnia 2015

51 komentarzy  |  

Manicure hybrydowy: niezbędnik w 8 punktach

Lista kwestii, które warto poruszyć w przypadku manicure hybrydowego jest wprost proporcjonalna do obecnego zainteresowania tym rodzajem stylizacji paznokci. Aby nie tworzyć postów - tasiemców, postanowiłam rozłożyć ten temat na kilka wpisów.

Pierwotnie jako pierwszy miał ukazać się post z prezentacją wykonania hybryd krok po kroku. Artykuł jest gotowy i czeka na publikację, ja jednak uznałam, że jeszcze chwilę poczeka. Zanim przejdę do praktycznej strony, pomyślałam, że warto byłoby omówić listę akcesoriów niezbędnych do wykonania manicure hybrydowego.


Załóżmy, że mamy pomalowane paznokcie, więc pierwszym krokiem będzie usunięcie emalii. 

1. Zmywacz (remover) z acetonem / czysty aceton, waciki, folia aluminiowa
Zarówno w przypadku zwykłego lakieru jak i hybryd, do usunięcia koloru niezbędny jest zmywacz. Zasadnicza różnica polega jednak na zawartości acetonu. Tradycyjną emalię można zmyć płynem bez jego dodatku, do hybrydy zaś jest on niezbędny. Aby uniknąć problemów przy ściąganiu lakieru hybrydowego, najlepiej kupić płyn specjalnie do tego przeznaczony. W jego składzie zazwyczaj znajduje się aceton oraz składniki nawilżające. Zmywacze dostępne w drogeriach lub marketach (których przeznaczeniem jest usuwanie lakieru tradycyjnego) mogą mieć niewielką zawartość acetonu, co spowoduje, że preparat okaże się zbyt słaby, by ruszyć grubą warstwę hybrydy. Innym wyjściem jest czysty aceton. Działa równie skutecznie jak ten z dodatkami, ale z powodu braku składników zmiękczających może mocniej wysuszać zarówno płytkę jak i okolice paznokcia. Ja wybrałam remover Semilac, który prócz acetonu posiada natłuszczającą i działającą ochronnie lanolinę. To jak wypada w praktyce pokażę we wpisie na temat ściągania lakieru hybrydowego. 

Drugi niezbędny element to waciki. Jestem zwolenniczką tych tradycyjnych (kuleczek waty) lub płatków kosmetycznych. W odróżnieniu od wacików bezpyłowych posiadają zwartą, mocniejszą strukturę, która nie rwie się i nie rozmięka na etapie owijania opuszków folią aluminiową lub ścierania resztek lakieru. Wybieram waciki marketowe z Biedronki lub Tesco.

Ceny: zmywacz z acetonem o pojemności 150 ml - 4 zł - 6 zł, czysty aceton 150 ml - 5 - 9 zł, waciki 120 sztuk – 3 – 5 zł.

Paznokcie są czyste, czas zabrać się za skórki.

2. Preparat zmiękczający (rozpuszczający) skórki, drewniany patyczek, ewentualnie małe nożyczki do paznokci lub cążki

Usunięcie (odsunięcie) skórek to kluczowy moment w manicure hybrydowym. Po pierwsze dlatego, że minimalizuje prawdopodobieństwo zapowietrzenia, a co za tym idzie - skrócenia jego trwałości. Niektóre lakiery są dość rzadkie i wykazują tendencję do rozpływania się po płytce, a gdy jest ona mocno „zarośnięta” skórkami, ryzyko zalania jest spore. Lakier, który znajdzie się poza paznokciem i zostanie tam utwardzony, prędzej czy później odklei się od skóry i spowoduje, że zostanie naruszona ciągłość warstwy. Pod lakier może dostać się powietrze, a to już prosta droga do odchodzenia hybrydy od paznokcia w ogóle. Odsunięcie więc skórek to konieczność. Jak zrobić to skutecznie? Wystarczy żel, który je rozmiękczy a najlepiej całkiem rozpuści. Mój wybór to Sally Hansen Instant Cuticle Remover. Więcej o tym preparacie pisałam w postach: Jak pielęgnuję paznokcie, czyli mój manicure krok po kroku oraz Skórki wokół paznokci – wycinać, odsuwać, a może rozpuszczać? Żel do skórek Sally Hansen i Wibo – porównanie dwóch preparatów.

Są dwie szkoły radzenia sobie ze skórkami. Jedni jest tylko odsuwają, inni odsuwają i wycinają. Ja jestem podzielona, to znaczy, stosuję obie metody :) Dlaczego? Ponieważ zależy to od konkretnego przypadku. Wokół niektórych paznokci rosną skórki twardsze i oporniejsze na rozpuszczenie, wokół innych niemal ich w ogóle nie posiadam. Te problematyczne traktuję najpierw żelem (przez minimum 3 minuty), następnie odsuwam drewnianym, ściętym na końcach patyczkiem i to, czego nie dało się rozpuścić, wycinam małymi nożyczkami. Robię to bardzo ostrożnie, by nie naciąć skóry zbyt głęboko. 

Ceny: preparat do usuwania skórek 12 zł - 15 zł, patyczki 1 - 5 zł (10 szt.), nożyczki / cążki 3 - 15 zł.


Po wypielęgnowaniu skórek kolejnym krokiem jest zmatowienie płytki tak, by lakier hybrydowy dobrze przywarł do jej powierzchnii i trzymał się co najmniej dwa tygodnie bez uszczerbku. To czas także na opiłowanie paznokci do pożądanego kształtu.

3. Blok polerski, pilnik prosty lub banan (ziarnistość 100/180)
Do matowienia płytki najodpowiedniejszy jest biały blok polerski (nie mylcie z popularnymi 4 – poziomowymi polerkami). Próbowałam bloków wielu marek i jedno jest pewne – wszystkie zużywają się szybko i niemal w jednakowym tempie. Nie warto więc wydawać na nie wiele. Podobnie z pilnikami do opiłowywania paznokci. Są wprawdzie trwalsze niż bloki, ale i tak nie ma co przesadzać z ich ceną. Sama kupuję wszystkie akcesoria do matowienia i ścierania na Allegro i nie płacę za nie nigdy wiecej niż 1 zł za sztukę.

Ceny pilników i bloków wahają się od 1 do 7 zł za sztukę.


Paznokcie są zmatowione i posiadają odpowiedni kształt. Czas więc pozbyć się pyłu i je odtłuścić. W tym celu po prostu myję dokładnie ręce pod bieżącą wodą i sięgam po cleaner.

4. Odtłuszczacz / cleaner / primer, waciki bezpyłowe
Cleaner to nic innego jak mieszanka alkoholu (izopropylowego lub/i etylowego) i wody. Czasem dodawana jest także kompozycja zapachowa (tak jak, na przykład, w odtłuszczaczu Sensique). Odtłuszczacz, jak sama nazwa wskazuje, pozwala usunąć zmniejszającą przyczepność hybryd tłustą warstwę. Płytka naturalnie jest w pewnym stopniu natłuszczona, a do tego dochodzą pozostałości po dotykaniu paznokci palcami i pyłki po opiłowaniu – to wszystko przed malowaniem musi zostać dokładnie usunięte. Cleaner służy także do zmycia lepkiej warstwy dyspersyjnej, która powstaje po utwardzeniu lakieru w lampie UV. 

Na tym etapie przydatne są także waciki bezpyłowe – papierowe prostokąciki, które, w odróżnieniu od klasycznych płatków kosmetycznych lub waty, nie pozostawiają po sobie drobinek. Co do ich bezpyłowości można się spierać (po zmoczeniu cleanerem rozmiękają i rwą się, a to jest równoznaczne z pojawieniem się drobnych kawałków papieru), ale tak czy inaczej są lepsze niż wspomniane waciki tradycyjne, bo zostawiają znacznie mniej kłaczków.

Jak wspomniałam przed momentem, płytka naturalnie posiada pewien poziom tłustości. W przypadku większości płytek wystarczy zmatowienie blokiem polerskim, opłukanie dłoni wodą i odtłuszczenie alkoholem. Zdarzają się jednak paznokcie o wysokim stopniu natłuszczenia, których hybrydy nie chcą się trzymać – po prostu po krótkim czasie odchodzą jak zbyt gruba warstwa lakieru. Taka płytka wymaga dodatkowego zabiegu w postaci zastosowania primera – kwasowego lub bezkwasowego, który działa bardziej inwazyjnie niż cleaner – wytrawia paznokcia, silnie go odtłuszcza i matowi. Na tak przygotowanej powierzchni hybryda ma większą szansę wytrwać kilka tygodni. Trzeba jednak pamiętać, by sięgać po primer w ostateczności. Jego działanie nie pozostaje obojętne dla kondycji płytki.

Ceny: odtłuszczacz (cleaner) 3 – 7 zł, waciki bezpyłowe 100 sztuk 1 – 3 zł, primer 5 – 18 zł.


Wstępne zabiegi za nami, paznokcie są gotowe do malowania. Na pierwszy ogień idzie baza.

5. Baza
Baza to bezbarwny lakier podkładowy, który gruntuje płytkę i przygotowuje ją do nałożenia koloru. Jej rola jest więc identyczna jak w przypadku manicure tradycyjnego. Jej jakość potrafi bezpośrednio wpłynąć na ostateczną trwałość hybryd, a także na proces ich usuwania. Z Waszych komentarzy wiem, że istnieją bazy, na których lakier trzyma się świetnie i które jednocześnie nie powodują problemów podczas ściągania (nie trzeba długo moczyć paznokci w acetonie, by lakier zszedł z łatwością). Z bazami mam niewielkie doświadczenie. Używałam do tej pory tylko dwóch – jednej z Born Pretty Store (nie sprawdziła się) i Semilac, przy której zostałam. Spełnia ona swoje zadanie pod kątem przygotowania paznokci do malowania kolorem, posiada dobrą konsystencję i jest bardzo trwała (raz nosiłam ją solo cztery tygodnie, by tylko utwardzić płytkę). Teoretycznie powinno używać się baz tej samej marki, z której pochodzi lakier kolorowy i top, ale z tego co zauważyłam, większość podkładów jest kompatybilna z kolorowymi żelami.

Ceny bazy wahają się od 4 do 27 zł.

6. Lakier kolorowy
To temat rzeka i żeby go wyczerpać, trzeba byłoby omówić asortyment każdego brandu z osobna. Lakiery poszczególnych marek różnią się bowiem nie tylko wykończeniami, ale też konsystencjami, napigmentowaniem i trwałością. Właściwie jak w przypadku lakierów tradycyjnych - jedne wymagają co najmniej dwóch porządnych warstw, inne kryją przy jednej. Niektóre, nawet mojego ulubionego Semilaca, potrafią bąblować i po kilku dniach nieestetycznie odchodzić od płytki, mimo świetnego przygotowania paznokcia. Jakość lakierów w obrębie jednej marki jest więc niejednolita i wpływa bezpośrednio na czas wykonania manicure, a także ostateczną odporność na czynniki zewnętrzne. Myślę, że powstanie o tym osobny wpis.

Na koniec dodam jeszcze, że aby wykonywać ten rodzaj manicure, wcale nie trzeba wyrzucać kupionych dotychczas lakierów tradycyjnych i inwestować tylko w hybrydy. O możliwości utwardzania klasycznych emalii w lampie pisała Panna Marchewka. Koniecznie zajrzyjcie!

Ceny hybrydowych lakierów kolorowych wahają się od 5 do 27 zł (6 – 7 ml).

7. Top
Ostatnią warstwą lakieru jest bezbarwny utwardzacz koloru. Nie ma nad czym się rozwodzić - ma po prostu wzmocnić i uodpornić manicure na uderzenia. Ja jestem wierna topowi Semilac.

Ceny topów: 4 - 27 zł.



8. Lampa
Na koniec rzecz, o którą pytacie w komentarzach najczęściej – lampa. Jaką wybrać? To zależy od tego, jaką technologię wolicie. Na rynku dostępne są głównie dwa rodzaje – z żarówkami ledowymi i świetlówkami. Zaletą pierwszych jest ich lepsza żywotność i szybkie, 30 - sekundowe utwardzanie lakieru, wadą natomiast może być cena i brak możliwości wymiany żarówek. Drugi rodzaj lamp wymaga dłuższego trzymania dłoni w urządzeniu (2 minuty), ale też w razie zużycia się świetlówek wystarczy wymienić je na nowe. Lampy różnią się także rozmaitymi bajerami jak licznik czasu, wyświetlacz, wentylator czy czujnik ruchu. To przydatne dodatki, ale nie niezbędne. Moja lampa to bardzo tani egzemplarz, który kupiłam 8 lat temu z równie tanim zestawem do wykonywania paznokci żelowych. Jej cena nie przekraczała 40 zł i jak się pewnie domyślacie, nie posiada żadnych ulepszeń typu sensor ruchu czy wysuwana półeczka. Urządzenie służyło mi najpierw przez rok, później przeleżało kilka lat w piwnicy, by ostatecznie powrócić i dziś naświetlać hybrydy. Jeśli, odpukać, wkrótce dokończy żywota, myślę, że skuszę się na zakup lampy ledowej w formie mostka. Nie ukrywam, że kusi utwardzanie w jedyne 30 sekund i zgrabny kształt.

Ceny: lampa UV LED – 18 zł (wersja kieszonkowa w postaci latarki), 100 – 400 zł (wersja standardowa), lampa świetlówkowa od 45 zł.

Podsumowując: 
- warto inwestować w elementy, które wpływają bezpośrednio na trwałość manicure hybrydowego: na pewno w dobrą jakościowo lampę i bazę,
- nie warto kupować drogich pilników, bloków polerskich, wacików i płynów - zużywają się szybko i w dużych ilościach, ważne by posiadały podstawowe cechy jak przyzwoita ścieralność czy odpowiednia zawartość alkoholu lub acetonu (w płynach);
- jeśli zależy Ci na zminimalizowaniu kosztów i nie jesteś gadżeciarą, wybierz lampę bez bajerów typu wentylator, czujnik ruchu, wyświetlacz czy licznik czasu,
- gotowy zestaw czy składak? To zależy od konkretnego przykładu. Zaletą zestawów składanych samodzielnie jest możliwość dobrania każdego elementu. Na przykład: większy nakład finansowy przeznaczyć na bardzo dobrą lampę a kupić bardzo tanie waciki, pilniki i lakiery kolorowe. Wadą, zwłaszcza, gdy wcześniej nie miałyśmy styczności z lakierami żelowymi, jest kompletowanie wszystkiego z osobna i konieczność decydowania (a wiadomo - brak doświadczenia nie pomaga w szybkich i często udanych zakupach). Gotowce nie dają tej możliwości, ale też nie zmuszają do przeglądania przez kilka godzin aukcji internetowych czy sklepów w poszukiwaniu tej konkretnej bazy czy lampy. Wszystko jest podane na tacy;
- nie zawsze warto sugerować się cenami. Niektóre hybrydy kosztujące powyżej 50 zł za sztukę są gorszej jakości niż te o połowę tańsze (przykładem są kiepskie Gelaze i świetne Semilac).

Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami odnośnie niezbędnika do manicure hybrydowego. 

Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z konkretnymi markami, lakierami i innymi akcesoriami. W co Waszym zdaniem warto inwestować, a na czym oszczędzić? Jak wygląda Wasz zestaw podstawowy?