Ulubione ostatnich tygodni: makijaż, pielęgnacja, zapach

Kolejne trzy miesiące za nami, jak ten czas pędzi! Jeszcze całkiem niedawno na blogu wisiały ulubione produkty kwietnia, maja i czerwca, a dziś za rogiem czeka październik. Symbolicznie żegnam się więc z latem i podsumowuję to, co ostatnio urzekło mnie wśród kosmetyków najbardziej.


FACEBOOKINSTAGRAMBLOGLOVIN'

Re-we-la-cja! Volume Million Lashes So Couture, L’Oreal

„Wow!” – pomyślałam, gdy pierwszy raz użyłam tuszu Volume Million Lashes So Couture. Z krótkich, jasnych i dość rzadkich po odstawieniu odżywki włosków wyczarował piękny, pełen objętości wachlarz rzęs. Rzadko która maskara potrafi tak wyraźnie podreślić oko, gdy jest świeża i nie zdążyła jeszcze zgęstnieć. Niewiele też silikonowych szczoteczek jest tak przyjemnych oraz wygodnych w malowaniu. A to tylko kilka z wielu pozytywów tego kosmetyku.  


Zapraszam na wpis, którego bohaterem jest rewelacyjny tusz do rzęs L'Oreal Paris Volume Million Lashes So Couture.

FACEBOOKINSTAGRAMBLOGLOVIN'

Zapach, w którym odnalazłam siebie | Woda perfumowana Femme Avon

Zawsze, gdy zasiadam do napisania recenzji perfum, dochodzę do wniosku, że umiejętność ciekawego opowiadania o zapachach to prawdziwy dar i jednocześnie sztuka. Uważam też, że po części można się tego nauczyć poprzez ćwiczenia, dlatego nie poddaję się i popełniam dziś kolejny wpis, tym razem o zamkniętej w diamentowym flakoniku wodzie perfumowanej Femme od Avon, która wbrew pozorom nie przywiodła mych myśli ku elegancji i luksusowi a... ku mojemu dzieciństwu. :)


Decydujecie się czasem na zakup perfum opierając swój wybór jedynie na informacjach o nutach zapachowych? Tak całkowicie w ciemno, bez wcześniejszego sprawdzenia jak wypadnie na skórze, bez noszenia go na sobie przez kilka godzin? Mnie zdarza się to niezwykle rzadko, a to dlatego, że zazwyczaj celuję w zapachy, które są dostępne od ręki w perfumeriach lub drogeriach. Czasem jednak opis nut wyda mi się na tyle interesujący, że jestem skłonna zaryzykować.

FACEBOOKINSTAGRAMBLOGLOVIN'

Foreo Luna na miarę potrzeb wymagającej cery

Mała, różowiutka, wibrująca. Zgadniecie, o czym mowa? O rzeczy, która, moim zdaniem, ucieszy niejedną gadżeciarę, lubiącą elektroniczne przyrządy do dbania o urodę. 


Nie będę trzymać Was w niepewności i szybko podpowiem, że dzisiejszy wpis poświęcę kobiecemu gadżetowi, którego zadaniem jest dopieszczenie nawet najbardziej wymagającej cery. I to nie byle jakie urządzenie. Z jednej strony oczyszcza, z drugiej masuje i działa przeciwzmarszczkowo.

FACEBOOKINSTAGRAMBLOGLOVIN'

Wróć do góry strony